Thomas
W drodze do domu cioci Lizzie, później
Szedłem zobaczyć Pandorę z ciężkim
sercem. Jak mówi angielskie powiedzenie, zaczynała się ona powtarzać jak
zepsuta płyta.
Dla mnie jest piękna i czysta. Nie ma
innej Pandy. W miejscu z którego ja pochodzę jest to wielka zaleta. Byłem zły
na Cook'a - za to, że zasiał w jej głowie tę głupią myśl jakoby była tylko
ciałem pożądanym przez faceta. Dopiero moja rozmowa z JJ'em innego poranka mi
to uświadomiła. Nie żeby mnie to cieszyło. Ale być może powiedzenie
"cokolwiek byle przetrwać noc" ma w sobie jakiś sens.*
Jeśli mam być całkowicie szczery może
część mojej niechęci do Pandy i naszego pierwszego razu jest spowodowana tym,
że Cook już mnie uprzedził. To i ta ciągła obsesja Pandory wcale mi nie pomaga
nabrać chęci. Chciałbym chociaż raz z nią porozmawiać bez wspominania o seksie.
Chciałbym żeby Panda zdała sobie sprawę co ona wyprawia. Ale jestem coraz
bardziej niepewny, że tak się stanie.
Dotarłem tuż po 6. Ciocia Lizzie bardzo
się ucieszyła na mój widok i dała mi wielkiego, miłego przytulasa. Spojrzała
ostrożnie na Pandorę, która stała z nią i przeskakiwała z nogi na nogę.
'Dam wam trochę miejsca' powiedziała jej
'Ale będę niedaleko.' Mrugnęła do mnie.
Ledwo zdążyłem zdjąć mój płaszcz zanim
Panda się na mnie rzuciła żeby mnie objąć. Ścisnęła mnie wkoło i pomasowała po
plecach. Bardzo chciałem to odwzajemnić, miło było znowu poczuć jej ciało
blisko mnie, ale się powstrzymałem. Delikatnie ją od siebie odsunąłem.
'Usiądźmy.' powiedziałem wskazując na
sofę 'Chodźmy.'
Przylgnęła do mnie, a ja objąłem ją
swoim ramieniem.
'Tak się cieszę na twój widok.'
wyszeptała do mnie. 'Dużo o tobie myślałam.'
'Ja też.' powiedziałem gładząc jej rękę.
'To jest dla mnie ciężkie.'
Odsunęła się ode mnie i usiadła. 'Ta
głupia krowa. Powstrzymuję nas przed naszymi żądzami.' Uderzyła w poduszkę. 'To
takie dziecinne.'
Szczęka mi opadła. 'Twoja mama jest
dziecinna?'
'No cóż, tak. Powiedziałabym, że to
niedojrzałe chcieć swoją córkę jako małą dziewczynkę na zawsze.'
Zaśmiałem się gorzko. 'Mój boże,
Pandora. Nie masz pojęcia.'
Spojrzała na mnie zaskoczona.
'To ty zachowujesz się jak mały
dzieciak.' powiedziałem cicho.
'Taka zdesperowana żebyśmy uprawiali
seks.' Potarłem dłońmi o swoje uda, ale przestałem widząc jak to wpływa na
Pandorę. 'Jesteśmy ponad to. Przynajmniej tak myślałem. Teraz już nie jestem
taki pewien.'
'Co jest z tobą do cholery?' powiedziała
i zaczęła krążyć po pokoju. 'Chłopcy zawsze chcą seksu. To normalne.'
'Niektórzy tak, zapewne.' odpowiedziałem
chłodno. 'Nie ja, nie teraz.'
Spojrzała na mnie. 'Co masz na myśli
mówiąc "nie teraz"?'
'Nie z dziewczyną, która uważa seks za ważniejszy
od wszystkiego innego.' Wstałem i ruszyłem żeby ubrać płaszcz. 'Myślałem, że
jesteś inna.'
'Thomas nie.' powiedziała 'Proszę, nie
odchodź.'
Zaczęła płakać, ale ja już stałem w
drzwiach. 'Do widzenia.' zawołałem do cioci Lizzie, która się kręciła w
korytarzu. 'Miło było panią spotkać.'
'Do widzenia Pandora.' powiedziałem
przed zamknięciem drzwi. 'Uważaj na siebie.'
*Nie ma zbytnio sensu, ale w sumie to nie wiem jak to lepiej przetłumaczyć, sorki :P
//Kiedy będzie kolejny epizod nie obiecuję, bo jeszcze znowu będzie obsuwa czasowa jak teraz :P Ale mogę obiecać, że postaram się jak najszybciej :)
Dziekuje za wstawienie :) mam nadzieje ze uda Ci się wstawic jak najszybciej :D
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na rozdział o Effie. Mam już dość Pandory i jej 'problemów' :P
OdpowiedzUsuńKiedy wstawisz następny fragment?? :D
OdpowiedzUsuń